Niech żyje Donald Tusk, precz z Myszką Miki

W czasie meczu kibice przyjęli konwencję plażową. Na stadion wnieśli dmuchane materace, ręczniki i piłki plażowe, które odbijali na trybunach. Krzyczeli „Irena Santor”, „Adam Małysz”, „Robert Kubica” oraz „Robert Mateja to polskich skoków nadzieja”. Cały stadion podskakiwał, skandując: „Kto nie skacze, ten za Tuskiem”. Śpiewano też piosenkę disco-polo „Niech żyje wolność, wolność i swoboda, niech żyje zabawa i dziewczyna młoda”. Była również zabawa w pociąg przy śpiewie: „Jedzie pociąg z daleka”.

W pewnym momencie Kononowicza na gnieździe zastąpiła dmuchana lala ucharakteryzowana na Donalda Tuska. „Wolność słowa. Art. 54” – transparent o tej treści zawisł na trybunach.

W miniony weekend do protestu kibiców piłkarskich przyłączyli się kibice żużla. „Nagonka na kibiców spowodowana jest wyłącznie otwartą krytyką rządu, trwającą na stadionach od wielu miesięcy” – napisali kibice żużla z 13 miast, czyli wszystkich liczących się zorganizowanych grup sympatyków tego sportu. „Niezależnie od dyscypliny razem walczymy!” – brzmiał tytuł ich oświadczenia. Protest polegał na tym, że od pierwszego do dziesiątego wyścigu każdego ze spotkań żużlowej ekstraligi nie było organizowanego dopingu. Wszystkie mecze odbywały się też bez odświętnej oprawy.

Był to poważny cios w propagandę PO i mediów, które dowodziły, że to stadiony piłkarskie zostały opanowane przez złych kiboli, w przeciwieństwie do sympatycznych sympatyków innych dyscyplin.
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: