Media publiczne bez opcji zerowej

Od września zacznie działać Rada Mediów Narodowych. Jak zapowiedział wiceminister kultury Krzysztof Czabański, będzie ona formą kontroli publicznej nad mediami publicznymi. Z projektu – na wniosek Solidarności – wykreślono tzw. opcję zerową, co spotkało się z protestami części środowiska medialnego

Powołanie Rady jest częścią projektu tzw. dużej ustawy medialnej. Miała ona wejść w życie 1 lipca tego roku, jednak wprowadzone ostatnio poprawki do projektu wydłużyły ten okres o kilka tygodni. 
Brak opcji zerowej
Podczas prac nad projektem najwięcej emocji wzbudziła tzw. opcja zerowa polegająca na tym, że w mediach publicznych zostaną rozwiązane umowy ze wszystkimi pracownikami. Nowe umowy miały być zawierane przez nowo wybrane władze. 
Tak się jednak nie stanie – wykreślenie „opcji zerowej” sprawi, że w mediach publicznych pozostaną osoby, które były związane z poprzednimi rządami – zarówno z SLD, jak i PO.
Po kilku spektakularnych zwolnieniach i odejściach z TVP w telewizji publicznej nadal pracują ludzie, którzy m.in. tworzyli główne serwisy informacyjne sprzyjające koalicji PO–PSL oraz zawierające manipulacje w sprawie katastrofy smoleńskiej. Klasycznym przykładem jest Grzegorz Sajór – od 2010 r. jeden z głównych wydawców „Wiadomości”. W styczniu tego roku został przesunięty do TVP Info, gdzie jest… redaktorem odpowiedzialnym i zajmuje się m.in. szkoleniem młodych reporterów. W najbliższym czasie będzie odpowiadał za relacje ze szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży.
W TVP nadal pracuje też Sławomir Zieliński, jeden z „filarów” publicznej telewizji za czasów prezesury Roberta Kwiatkowskiego. W Akademii Telewizyjnej, która ma kształcić nowe kadry, są ludzie, którzy w TVP pracowali od wielu lat, często jeszcze w czasach Radiokomitetu w PRL. Etaty w TVP mają głównie osoby, które – nie będąc politykami – poprzez swoją pracę (wydawców, producentów etc.) wspierały najpierw rząd Donalda Tuska, a później Ewy...

[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: