Goryl ważniejszy niż człowiek

Afera wokół zastrzelonego w obronie dziecka goryla pokazuje, w jakim kierunku zmierza bioetyczna debata. I nie ma się co oszukiwać, lepiej nie będzie 

Kilkanaście dni temu w jednym z ogrodów zoologicznych do wybiegu dla małp wpełzł czterolatek, którego rodzice przywieźli tam, by spędzić z nim piękny dzień. I właśnie to dziecko zobaczył ogromny goryl, który zaczął je ciągnąć w głąb wybiegu. Zaalarmowani ochroniarze i opiekunowie zoo podjęli błyskawiczne działania i po dziesięciu minutach akcji zdecydowali się zastrzelić goryla, żeby ratować dziecko. 
I to rozpętało aferę. Obrońcy zwierząt ronią obecnie łzy nad biednym gorylem, oskarżają rodziców chłopca i kierownictwo ogrodu zoologicznego i domagają się surowych konsekwencji. Bo w obronie maleńkiego dziecka zabito zwierzę. Tak, to nie jest żart. Oni naprawdę uważają, że życie małpy było tyle warte, że można było narażać dla niego życie dziecka. I niestety nie ma w tym nic zaskakującego. To przypomnienie, że idee mają konsekwencje. Trzeba się tylko przyzwyczaić do tego, że coraz częściej będziemy słyszeć, iż zwierzęta są bardziej wartościowe niż ludzie.
Pisałem o tym zresztą już półtora roku temu w dużym tekście na temat pozorności praw zwierząt (istnieją tylko nasze obowiązki wobec zwierząt, ale one same praw nie mają, bo nie są podmiotami praw moralnych) na łamach „Plusa Minusa”. I wtedy wywołał on skandal. Obrońcy praw zwierząt (także ci chrześcijańscy) wieszali na mnie psy, a niektórzy życzyli mi okrutnej śmierci. Tyle że poza rozbuchanymi emocjami brakowało argumentów. A rzeczywistość pokazuje, że to – niestety – ja miałem rację. Najnowszym tego dowodem jest właśnie afera wokół zastrzelonego goryla.
Zacznijmy od spraw oczywistych. Otóż wydawać by się mogło, że w sytuacji, gdy zagrożone jest życie dziecka, które może zostać rozszarpane przez wielkiego goryla, wybór jest prosty. Należy poświęcić zwierzę, by ratować dziecko. Życie człowieka, osoby ludzkiej, jest po...
[pozostało do przeczytania 42% tekstu]
Dostęp do artykułów: