Japońskie umieranie w samotności

Dodano: 31/05/2016 - Nr 22 z 1 czerwca 2016

Japonia \ Smutny los seniorów i niepełnosprawnych

W Japonii mówi się, że najsmutniejszą pracę wykonują sprzątający po tych, którzy stali się ofiarami kodokushi, czyli umierania w samotności. Ekipa porządkująca, która trafia do domu zmarłego, zajmuje się usuwaniem gnijących czy zmumifikowanych zwłok, odkrytych dopiero po kilku tygodniach, a nawet miesiącach, i doprowadzaniem pomieszczeń do stanu używalności. Japonia to 127 mln obywateli, z czego jedną czwartą stanowią osoby powyżej 65. roku życia. W tym szybko starzejącym się społeczeństwie śmierć w samotności staje się coraz częstszym zjawiskiem Matthew Bremner na portalu Roads and Kingdoms opisał przypadek mieszkającego w Osace Haruki Wanatabe, który zmarł na serce w wieku 60 lat. Haruki nie był osobą biedną, ale nie miał przyjaciół ani żony, a syn nie rozmawiał z nim od lat. W efekcie umierał sam, a jego ciało odkrył po trzech miesiącach właściciel domu, od którego wynajmował mieszkanie. W 2012 r. w jednym z mieszkań w Tokio znaleziono zwłoki trzech osób – rodziców
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze