1 czerwca 2016

„Każdy tyran ma swój koniec. Może być niebywale sprawny, skuteczny, ale w momencie, kiedy zderza się ze ścianą rzeczywistości, to zaczyna się kończyć” – z przekonaniem wypowiedziała się Agnieszka Holland. Nie lekceważył bym naukowo brzmiącej opinii tej pani. Wie, o czym mówi, bo świetnie zna się na tyranach, w szczególności Józefie Stalinie. Gdyż jej ojciec najpierw publikował w gazecie „Młodzież Stalinowska”, a potem był redaktorem naczelnym stalinowskiej „Walki Młodych”.  Nie ma wątpliwości, że gdyby żył, działałby dziś w młodzieżówce KOD i bił się  demokrację.

Janusz Korwin-Mikke mocno przejął się stanem emocji Władimira Putina po tym, jak w Redzikowie ruszyła budowa tarczy antyrakietowej. „To jest sprawa niesłychanie poważna. Pierwszy raz widziałem Władimira Putina tak zdenerwowanego” – stwierdził w Polsat News. Nie wątpimy, że widok zdenerwowanego Putina niesłychanie wstrząsnął wrażliwym Korwinem. Popłakał się on widząc jego krzywdę oraz rozchwianie emocjonalne. Istnienie ludzi, u których widok zdenerwowanego Putina nie budzi ani zmartwienia, ani uczucia strachu, a jedynie chęć denerwowania kagiebowskiej kanalii jeszcze bardziej, jest dla Korwina czymś kompletnie niezrozumiałym.  Ja na przykład pluję na Putina. A co pan na to, panie Korwin?

Korwin stwierdził też, że „świat żyje w pokoju dzięki równowadze sił”. „Jeżeli jednak dzięki tarczy na Łotwie i w Redzikowie uda się wykryć start rosyjskiej rakiety odpowiednio wcześnie, to wtedy przeciwrakiety amerykańskie będą mogły przechwycić rakiety rosyjskie (...). I wtedy Amerykanie będą mogli zniszczyć Rosję bez obawy kontruderzenia. Te tarcze naruszają równowagę sił”. Niewątpliwie nie ma większego zwolennika równowagi sił, niż Putin. A z kolei zniszczenie Rosji, najokrutniejszego więzienia narodów, byłoby tragedią. Przede wszystkim dla ugrupowania Korwina.

Portal wPolityce.pl opublikował wywiad z prof. Antonim Dudkiem, w którego tytule znalazło się zdanie „Celem...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: