Kompromis

Dodano: 15/03/2016 - Nr 11 z 16 marca 2016

Nie wiem, co wisi w powietrzu, ale raczej nie jest to kompromis. Tym bardziej że w dzisiejszej Polsce samo słowo „kompromis” jest niejednoznaczne. Dla opozycji oznacza bezwarunkową kapitulację: prezydent zaprzysięga mianowańców PO, większość sejmowa akceptuje własne ubezwłasnowolnienie, a premier Szydło we włosiennicy z głową posypaną popiołem uznaje, że od tej chwili wszystko, co powie ajatollah Rzepliński, ma moc prawdy objawionej. Natomiast w głosach płynących z prawa lub środka słyszę co najwyżej apele w sprawie dogadania się w kwestiach technicznych. Ilu członków ma liczyć Dostojne Ciało itp. Gdyby na ten temat miała odbyć  się jakaś rzeczywista dyskusja, i to nie na ulicy, debata musiałaby mieć o wiele szerszy zasięg. Po pierwsze, po co w ogóle Trybunał o kompetencjach szerszych niż Amazonka, z władzą większą i bardziej bezwzględną niż Sąd Ostateczny (tam przynajmniej można się  odwoływać do Miłosierdzia Bożego)? Od obrony praw człowieka na bieżąco jest rzecznik
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze