Ciemna gwiazda Davida Bowiego

Śmierć Davida Bowiego była sporym zaskoczeniem dla fanów jego twórczości. Szczególnie że przyszła dwa dni po wydaniu nowego albumu w jego karierze. Nie mniejszym zaskoczeniem jest też to, co na swoim pożegnalnym krążku umieścił artysta

David Bowie stworzył nie lada problem krytykom swojej ostatniej płyty. Bo jak tu ją poddać uczciwej krytyce, gdy artysta umiera niespodziewanie dwa dni po jej premierze? Warto jednak spróbować, bo przecież Bowie nie miałby nic przeciwko temu. Sam bowiem przez całe artystyczne życie łamał zasady, konwenanse i mody. Walczył też o oryginalność, szukał nowych środków wyrazu. Był samotnym rewolucjonistą, poszukującym sensu, prawdy, prawdziwej wolności. „Blackstar” jest taki sam jak David Bowie. To płyta niejednoznaczna, trudno uchwytna, skomplikowana i mocno chaotyczna. Zawiera tylko siedem utworów, co w zasadzie sprawia, że gdyby nie pierwszy, blisko dziesięciominutowy hymn tytułowy, to mielibyśmy do czynienia z dużą EP-ką. Trudno go porównać do jakiejkolwiek wcześniejszej produkcji artysty. Sprawia wrażenie, jakby Bowie chciał w tych siedmiu kawałkach zawrzeć wszystko, co robił przez całe swoje artystyczne życie. Znajdziemy tu więc sporo jazzu, od którego zaczynał swoją karierę. Jest też rock alternatywny i elementy niepokojącej elektroniki. Nie brakuje psychodelii glam rocka i buntu nowej fali. Mianownikiem spajającym całość jest wylewająca się z każdego kolejnego utworu melancholia. Ta prawdziwa, zrodzona ze świadomości przemijania. To album dużo lepszy niż poprzednia, mało udana  produkcja „The Next Day”. Lepszy też od wszystkiego, co muzyk nagrywał od czasów „Scary Monsters (and Super Creeps )” i „Let’s Dance”, a to przecież ponad ćwierć wieku. Zaskakuje bogactwem środków wyrazu, niezliczonymi smaczkami i niuansami. Na wyróżnienie zasługuje niesamowicie kreatywna perkusja i przemyślane użycie saksofonu. W „Blackstar” nie zakocha się jednak przeciętny słuchacz. To nie prosta, melodyjna „Let’s Dance”. Ten...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: