Program KOD-u programem Narodu

„Nie zabiorą nam biało-czerwonej flagi!” – krzyczał Ryszard Petru na manifestacji Komitetu Obrony Demokracji. A Tomasz Lis przemawiał dramatycznie: „Każdy metr kwadratowy tej ziemi jest nasiąknięty krwią. Najlepsze córki, najwspanialsi synowie tego narodu walczyli, żebyśmy mieli to, co mamy dzisiaj”. Niektórych zdziwił ten nagły przypływ patriotyzmu w środowisku, w którym polską flagę wtykało się jeszcze niedawno w kupę. Ale to nic nowego: Polacy wybierający służbę obcym niemal zawsze desperacko ogłaszali się najprawdziwszymi patriotami.

Według czasu moskiewskiego było siedem minut po pierwszej w nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r., gdy Wojciech Jaruzelski spotkał się w Warszawie z sowieckim marszałkiem Wiktorem Gieorgijewiczem Kulikowem. W Polsce było więc siedem po trzeciej. „Wszystkie działania będziemy podejmować pod hasłem »Obrona Ojczyzny«… Jest to hasło polityczne… Hasło »Obrona Ojczyzny« zostało przez nas wybrane po to, by na pierwszy plan nie wysuwać Partii, która nie cieszy się popularnością w narodzie” – mówił Jaruzelski, co zanotował towarzyszący Kulikowowi gen. Wiktor Iwanowicz Anoszkin.
„Odwołali mnie
i hymn Polski”
Przedostatni numer tygodnika Tomasza Lisa miał patriotyczną okładkę, rozpaczliwie broniącą ojczyzny: oto Orzeł Biały rozpada się i dokonuje się „gwałt na Polsce”. Okładka ta nasuwała pytanie: kogo i czego obrońcą ogłosi się jeszcze Tomasz Lis? Wydaje się, że po patriotyzmie w kolejce pozostała mu już tylko Matka Boska Częstochowska.
Bo niezależność dziennikarska, demokracja i wolność stały się ulubionymi wartościami głównego lobbysty postkomunistycznego establishmentu już parę dni po wyborach. Potem przyszedł czas na miłość ojczyzny, której podstawowym wartościom zagraża rzecz jasna… PiS.
Przestawienie retoryki establishmentu z wyśmiewania polskiego, „zacofanego” patriotyzmu na jego rzekomą obronę przybrało zorganizowany charakter. Wśród obrońców Polski znalazł się m.in. Jan Tomasz Gross...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: