Biały rap Geralda Gilluma

Filip Rdesiński \ Co dzieje się w kulturze

G-Eazy to jeden z tych artystów, którzy w nadchodzącym roku mogą zawojować światowe listy przebojów. I to w tym gatunku muzycznym, który zwyczajowo jest opanowany przez czarnoskórych muzyków. Czy szykuje się nam następca Eminema? „When It’s Dark Out” to drugi krążek w karierze G-Eazy, który niedługo przed świętami Bożego Narodzenia trafił do sklepów muzycznych. I natychmiast zaczął rozchodzić się jak ciepłe bułeczki. Bo G-Eazy wyczuł, jak można połączyć muzykę popularną z niszowymi gatunkami, autentycznymi tekstami i sprzedać to, korzystając z wizerunku modnego trendsettera. Dziś jego kariera nabiera tempa startującego odrzutowca. Nie jest on jednak kolejnym cudownym dzieckiem czy chwilowym produktem szalonego menedżera. Na swój sukces ciężko pracował, przecierając sobie szlak na muzyczne szczyty od tworzenia i wrzucania do sieci hip-hopowych kawałków nagrywanych półprofesjonalnie z kolegami z The Bay Boyz. Później przyszedł czas na profesjonalne mixtape’y, występy na
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze