Afganistan Putina

Bliski Wschód \ Rosyjska interwencja w Syrii

Prezydent Rosji podjął ogromne ryzyko, decydując się na otwartą wojskową operację w Syrii. Krótkotrwałe zyski taktyczne, głównie wizerunkowe, mogą zmienić się w wielką strategiczną klęskę Władimira Putina. Zostawił on na chwilę Ukrainę, gdzie szło mu jak po grudzie, na rzecz „małej zwycięskiej wojenki” w Syrii. Ale żeby była „zwycięska”, najpierw Zachód musiałby się nabrać na rosyjski blef Najpierw było konfrontacyjne przemówienie, w którym o wszystko co złe na świecie obwinił Amerykę. Potem spotkanie z przywódcą tego „imperium zła”. Zaraz po rozmowie z Barackiem Obamą Putin wyleciał z Nowego Jorku. Tuż po przylocie do Moskwy zebrał Radę Bezpieczeństwa FR. Nazajutrz rano Rada Federacji jednogłośnie zaakceptowała jego wniosek o zgodę na użycie wojsk rosyjskich poza granicami kraju. Wszystko za zamkniętymi drzwiami, w ekspresowe 15 minut. Po kilku następnych godzinach rosyjskie samoloty już bombardowały pozycje przeciwników Baszara el-Asada. I nie byli to dżihadyści z
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze