Duma i wstyd

Od dawna serc rodaków nie przepełniała taka duma, jak w trakcie przemówienia Andrzeja Dudy w ONZ. Po Obamie, a przed Putinem. Między zręcznym piarowcem a twardym politrukiem wystąpił mąż stanu! Cóż za rekompensata za lata wstydu!  Najpierw Bolek, potem Olek i wreszcie nieszczęsny Gajowy z Budy Ruskiej… Pamiętam konsternację w TVN, kiedy na pytanie, czy wstydzę się z powodu wicepremiera Leppera w rządzie, odrzekłem, że jest to pewien dyskomfort, ale znikomy w postaci tony wstydu, którą łykałem co dnia, mając przez 10 lat za prezydenta komunistycznego aparatczyka, co pewien czas ulegającego jeszcze  wirusowi filipińskiemu... I wreszcie jest zmiana! Słyszę i widzę piękną polszczyznę, kulturę, elegancję i mądrość. Kiedy czułem się podobnie? Chyba w czasie pamiętnego wystąpienia Lecha Wałęsy w Kongresie USA – tyle że wtedy był to sukces całej Solidarności, scenarzysty Bronisława Geremka i tłumacza Jacka Kalabińskiego. Następne tak wielkie przeżycie to pamiętny wiec w
     
39%
pozostało do przeczytania: 61%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze