23 września 2015

Genialna anegdota z czasów moich studiów. Niektórzy koledzy Arabowie z mojego wydziału wyznawali zasadę, iż jakkolwiek u siebie nie piją alkoholu, to w Polsce mogą się napić, gdyż, cytuję: „Allah przez morze nie widzi”. W jednej z imprez w akademiku spotkali się przypadkiem z pewnym narodowcem. Ten wykrył w ich pokoju „Gazetę Wyborczą”. Arabowie przyznali się do jej częstego czytania. Na to narodowiec powiedział im, że „Gazetę Wyborczą” wydają Żydzi. „Żydzi?!” – przeraził się Arab. „A my to czytali!!!”. I zapowiedział, że nigdy więcej nie weźmie tego paskudztwa do ręki.

198 posłów złożyło wniosek o pociągnięcie prezesa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego do odpowiedzialności konstytucyjnej przed Trybunałem Stanu. Inicjatorem akcji jest znany obrońca praworządności… Ryszard Kalisz. Przypomnijmy, iż w 1996 r. sejm głosami m.in. ówczesnej partii Kalisza nie zgodził się, by przed Trybunałem Stanu odpowiadali Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak. A sam Kalisz twierdził później, że Jaruzelski to człowiek, który wykazał się „wielką klasą”. Taki drobny szczegół jak zabijanie współrodaków nie był w III RP powodem do napiętnowania przez Trybunał. Co innego przestępstwa Kwiatkowskiego – takie jak kontrole NIK w sprawie gazu łupkowego oraz gazoportu czy nieprawidłowości w Krajowym Biurze Wyborczym przy okazji wyborów samorządowych. A, przepraszam, zdaniem Kalisza nie chodzi wcale o te przestępstwa, lecz o czyny polegające na naruszeniu „równego dostępu do służby publicznej”. Niesłychane, niewyobrażalne, straszne! Kwiatkowski okrył hańbą PO, partię, która nigdy w służbie publicznej nie faworyzowała swoich. A już postkomunistom od Kwaśniewskiego i Kalisza z pewnością nawet nie przyszłoby to do głowy.

Po objęciu władzy przez PiS pora na zbliżenie polsko-japońskie! Dzieło podjęte stulecie z hakiem temu przez Piłsudskiego i Dmowskiego, a kompromitowane ostatnimi czasy przez Komorowskiego, musi znaleźć kontynuację. Jak wiedzą...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: