Ratuj Maluchy

Nasz protest trwał od dwóch i pół roku i przez cały ten czas premier nie znalazł nawet pięciu minut na spotkanie. Tak było i teraz, mimo że kampania wyborcza opierała się na pomyśle osobistych spotkań lidera PO z ludźmi. Skoro góra nie chciała przyjść do Mahometa, to Mahomet musiał przyjść do góry

Spróbowaliśmy złapać premiera na pętli Tuskobusu, pod kancelarią w Alejach Ujazdowskich, skąd ruszał na objazdy po kraju. Była bardzo ciepła, październikowa sobota. Dzieci puszczały bańki mydlane i rysowały kredą na chodniku. Było zupełnie niekonfrontacyjnie, spokojnie, wręcz sielsko. Niektórzy rodzice przyjechali naprawdę z daleka, tak jak Krysia Bula z Rudy Śląskiej
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: