Kwiatkowski pomalowany na Buro

​AFERA \ Sukces CBA czy zemsta za niewygodne raporty?

Afera Burego i Kwiatkowskiego tym różni się od pozostałych, że jak żadna inna pokazuje, iż za rządów PO i PSL nie można było awansować na najważniejsze stołki w państwie bez dopuszczania się czynów narażających na prokuratorskie zarzuty. A jeśli na każdego ważnego decydenta były haki, to znaczyło, że ci, którzy trzymają w garści służby oraz media, mogą próbować zrobić z niego swoją marionetkę. Albo – gdy się nie zgodzi – skompromitować i usunąć Krzysztof Kwiatkowski marionetką nie został. Miał w swojej karierze z ostatnich lat okres zły: jako minister sprawiedliwości nie walczył o sprawę wyjaśnienia Smoleńska. Miał też czas dobry – zrobił z NIK najlepiej działającą w państwie instytucję. Owszem, konkurencji wielkiej ona nie miała, ale też żaden inny polityk wywodzący się z PO nie wyciął partii-karmicielce takiego numeru. Wszyscy inni uznali regułę, iż państwo nie istnieje i bronimy wyłącznie partyjnych interesów, za obowiązującą. Dlatego casus Kwiatkowskiego jest tak
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze