Wojskowi śledczy uciekają

Prokuratorzy w mundurach badający m.in. katastrofę smoleńską planują już niedługo przejść na emeryturę wojskową i przenieść się na równorzędne stanowisko do prokuratury cywilnej – ustaliła „Gazeta Polska”. Dzięki temu miesięcznie będą zarabiać kilkadziesiąt tysięcy złotych

W Naczelnej Prokuraturze Wojskowej (NPW) i Wojskowej Prokuraturze Okręgowej (WPO) w Warszawie do odejścia szykuje się nawet kilkunastu prokuratorów. Wśród nich ci, którzy uczestniczyli lub nadal prowadzą śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej, m.in. płk Ireneusz Szeląg, szef warszawskiej WPO, i płk Jerzy Artymiak, szef NPW.
– Na przełomie października i listopada chcą przejść na emeryturę wojskową, a następnie rozpocząć pracę już jako cywilni prokuratorzy w równorzędnych jednostkach cywilnej prokuratury – mówi „GP” osoba związana z warszawską WPO. W efekcie nie tylko będą otrzymywać dwie pensje, ale jako czynni prokuratorzy będą posiadać również immunitet. Na takie rozwiązanie pozwalają przepisy ustawy o prokuraturze.
Nasz rozmówca uważa, że plan ten może być związany z październikowymi wyborami, które – jak wskazują sondaże – ma wygrać PiS. Tymczasem politycy tej partii od dłuższego czasu ostro krytykowali działania wojskowych prokuratorów w sprawie śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej, zarzucając im niekompetencję, wytykając liczne błędy podczas prowadzenia postępowania, pomijanie istotnych dowodów, manipulowanie faktami i brak chęci wyjaśnienia, co naprawdę stało się 10 kwietnia 2010 r.
– Mam nadzieję, że to tylko hipotetyczne rozważania, które nie staną się faktem. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś tak cynicznie chciał nadużywać swojego statusu, wykorzystując do tego rozwiązania ustrojowe. Nie mówiąc już o wpływie na takie decyzje sytuacji politycznej – mówi „GP” Kazimierz Olejnik, były prokurator krajowy.
„Trzecia” grupa inwalidztwa
– Przeniesienie się z prokuratury wojskowej do równorzędnej jednostki cywilnej jest możliwe,...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: