Chińscy komuniści obrażeni na celebrytów

ChRL \ Christian Bale i Bjork na czarnej liście. Czas na Taylor Swift

Amerykańska piosenkarka Taylor Swift rozpoczyna niedługo trasę koncertową, promocję swojej płyty i odzieży w Chinach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kampanii towarzyszy logo „T.S. 1989”, czyli inicjały i rok urodzenia artystki. Ale w Państwie Środka hasło to odczytywane jest także inaczej – Tiananmen Square 1989.  Hasło tournée kojarzy się więc z placem Niebiańskiego Spokoju i masakrą dokonaną przez władzę komunistyczną na protestujących studentach 4 czerwca 1989 r., czyli z wydarzeniami, których Pekin nie pozwala upamiętniać. Czy wobec tego władza zezwoli na trasę koncertową firmowaną logo, które niesie tak niebezpieczne konotacje? A może Taylor Swift będzie kolejną gwiazdą, na którą Pekin się obrazi? Trafiłaby wtedy do niemałego grono aktorów i piosenkarzy z różnych zakątków świata, którzy narazili się komunistycznemu reżimowi. Pekin kontra Batman Mówi się, że numerem jeden na liście najbardziej znienawidzonych przez chińskich komunistów gwiazd
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze