Rządowe Centrum Bezradności

Lipiec 2015. Nad Polskę nadciąga fala upałów, meteorolodzy ostrzegają przed grożącymi nawałnicami. W mediach pojawiają się ogólnikowe informacje na ten temat. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa na swojej stronie internetowej zamieszcza jedynie poradniki, co robić w czasie burzy i upałów. Nie organizuje żadnej konferencji prasowej, nie wysyła komunikatów o zagrożeniach

Ostatnia fala upałów i nawałnic nie jest może największą klęską w skali całego kraju, jednak Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w podobny lekceważący sposób reagowało w innych wypadkach, gdy zagrożenie było o wiele większe. RCB zaplanowano jako instytucję szybkiego reagowania i miejsce, gdzie spływają wszystkie informacje na temat potencjalnych niebezpieczeństw. Dziś – jak twierdzą eksperci – jest instytucją fasadową; wystarczy zapoznać się z działalnością RCB z ostatnich pięciu lat. Faktycznie działania z sytuacjami kryzysowymi przejęły powiatowe sztaby antykryzysowe, a szumnie zapowiadany przez premiera Donalda Tuska centralny zintegrowany system bezpieczeństwa nie działa do dziś.
Skandal informatyczny
Podległe premierowi RCB zostało powołane 26 kwietnia 2007 r. jako centrum zarządzania kryzysowego. Faktyczną działalność rozpoczęło w połowie 2008 r. We wrześniu 2008 r. szefem RCB (jako pełniący obowiązki) został dr Przemysław Guła. Wydawało się, że spełnia on warunki, by objąć to stanowisko: jeden z najlepszych polskich specjalistów w zakresie zarządzania kryzysowego, doktor nauk medycznych, ekspert w dziedzinie medycyny katastrof, ratownik TOPR, współzałożyciel Krakowskiego Instytutu Ratownictwa Medycznego, uczestnik wielu zagranicznych staży i szkoleń w zakresie medycyny ratunkowej, także misji ratowniczych.
Urzędowanie dr. Guły w RCB trwało zaledwie trzy miesiące. Premier Donald Tusk w grudniu 2008 r. odwołał go ze stanowiska – według nieoficjalnych informacji chodziło o system informatyczny SARNA, który miał służyć do szybkiej wymiany informacji pomiędzy...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: