Mitch & Mitch wskrzeszają Wodeckiego

Filip Rdesiński \ Co dzieje się w kulturze

Zbigniew Wodecki od lat nie zachwyca. Nie nagrywa chwytliwych hitów, nie odkrywa nowych horyzontów. Od czasu do czasu przypomni o sobie, występując gościnnie w serialu lub telewizji śniadaniowej. I nagle pojawiają się newjazzowi muzycy, wyciągają z lamusa debiutancki album piosenkarza, a następnie odkrywają go na nowo, odnosząc spory sukces Zbigniew Wodecki nierozerwalnie kojarzy się z muzyką festiwalową lat 70. i 80. W okresie późnego PRL-u podbijał głównie serca opolskiej publiczności, ale niemałą karierę zrobił też, występując na festiwalach w Pradze czy Słonecznym Brzegu. Śpiewał kawałki nostalgiczne – jak „Izolda”, romantyczne – jak „Z tobą chcę oglądać świat”, a nawet letnie hity – jak „Chałupy welcome to”. Jego największym przebojem, a zarazem przekleństwem, jest polska wersja piosenki do serialu animowanego „Pszczółka Maja”. W latach 90. jego kariera gwałtownie wyhamowała i wydawało się, że Wodecki niczym szczególnym nas już nie zachwyci. Tymczasem newjazzowi
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze