Kto ochroni prezydenta Dudę?

W powyborczym uniesieniu łatwo przestać myśleć o sprawach trudnych. Niestety są powody, by niepokoić się o bezpieczeństwo prezydenta elekta. Rozsądek nakazuje postawić pytania, kto i jak będzie chronić zwycięzcę ostatnich wyborów. Zupełnie nie uspokaja mnie to, co przekazały media: „BOR już chroni Dudę”

Ochrona najważniejszej osoby w państwie to prawdziwa sztuka. Nie wiem, czy tak o tym myślą w Biurze Ochrony Rządu, ale jest wiele przesłanek, aby uważać, że nie. Do dzisiaj nie znaleziono przecież winnych zaniedbań ochrony prezydenta Lecha Kaczyńskiego w czasie lotu do Smoleńska, więc cień pada na całą służbę. Jej honor można było ocalić tylko poważnym postępowaniem wyjaśniającym, dymisją szefa i ukaraniem winnych. Jak wiadomo, nic z tego do tej pory się nie wydarzyło.
Plama na honorze
Analiza działań BOR w czasie przygotowań wizyty 10 kwietnia 2010 r., przeprowadzona przez biegłych prokuratury, wykazała bardzo długą listę nieprawidłowości świadczących o niskim poziomie przygotowania profesjonalnego funkcjonariuszy lub fatalnym etosie Biura Ochrony Rządu pod rządami Mariana Janickiego.
Do dziś nic nie wiadomo o znaczącej poprawie jakości pracy tej służby. Nie dokonano poważnych zmian na najwyższych szczeblach dowodzenia, a przecież każdego muszą poruszyć sformułowane przez prokuraturę opinie o „braku właściwego nadzoru ze strony kierownictwa BOR nad działaniami ochronnymi, tj. planowaniem, organizowaniem i realizowaniem zabezpieczeń wizyt” przedstawicieli naszego państwa. Nic także nie wiemy o wdrożeniu lepszych sposobów szkolenia funkcjonariuszy, wiemy natomiast, że doszło do nagrań w restauracjach osłanianych przez BOR ministrów, a także to, że funkcjonariusze byli zajmowani dowożeniem pizzy ministrowi Radosławowi Sikorskiemu. Pamiętamy też o awansie szefa BOR po tragedii w Smoleńsku.
Bezpieczeństwo informacji
System ochrony prezydenta można sobie wyobrazić jako wielowarstwową konstrukcję otaczającą cenne...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: