8 kwietnia 2015

„Może to jest naiwnością Polski, że wtedy zawierzyliśmy Rosjanom, a nie zrobiliśmy śledztwa międzynarodowego?” – powiedział o śledztwie smoleńskim Grzegorz Schetyna. Zapewne. Naiwność, prostolinijność i niezdolność do matactw to cechy, które aż biją z twarzy Schetyny.

Niemcy obiecali, że postawią przed ewangelicką katedrą w Berlinie pomnik Jana Pawła II, jeśli my zbudujemy w Warszawie, na placu Zamkowym, pomnik żołnierzy Wehrmachtu. Niemożliwe? Owszem, w relacjach polsko-niemieckich, póki co nie. Ale już Rosja może mieć dla nas propozycje zbliżone. Ostatnia brzmi: pomnik w Smoleńsku w zamian za pomnik czerwonoarmistów na krakowskim cmentarzu. Gdybym to ja był polskim ministrem spraw zagranicznych, odpowiedziałbym: nie wchodzimy w ten interes. Za to proponujemy pomnik Józefa Piłsudskiego na Kremlu w zamian za pomnik Anny Achmatowej w Krakowie. Ewentualnie Piłsudskiego, jeśli wam nie leży, możemy zastąpić hetmanem Stanisławem Żołkiewskim.

Po co rząd PO–PSL prowadzi z Moskwą rozmowy w sprawie pomnika w Smoleńsku, trudno dociec. Od rodzin smoleńskich słyszał wiele razy: od Rosji żadnych tego typu nieszczerych gestów sobie nie życzymy. W ogóle nie ma o czym gadać, budujcie nasz, polski pomnik na Krakowskim Przedmieściu. Mimo to ambasador Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz rozmawiała znowu o pomniku z putinowskim ministrem kultury. Co do mnie, to nie mam wątpliwości, że powód tych negocjacji jest tylko jeden: życzy ich sobie Putin.

A po co sobie życzy? Czytam w komunikacie po wspomnianym spotkaniu pani ambasador, że z popychadłem Putina omówiła ona „współpracę kulturalną w bieżącym roku: występy w Rosji orkiestry symfonicznej Sinfonia Varsovia pod kierownictwem Krzysztofa Pendereckiego, współpracę między teatrami, festiwal polskich filmów »Wisła« czy Międzynarodowy Festiwal Teatrów Dziecięcych »Gawrosz. Sezon Polski«”. Czyli rozmawiała o tym, jak w czasie, gdy reżim Putina morduje swoich sąsiadów, ułatwić mu owo mordowanie....
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: