Człowiek Kim Dzong Ila w Seulu

Atak propółnocnokoreańskiego lewaka na ambasadora USA w Korei Południowej Marka Lipperta pokazuje, że komunistyczny reżim w Pjongjangu nie próżnuje. Jak twierdzą eksperci, działania szpiegowskie i antyamerykańska propaganda prowadzone w Korei Płd. przez reżim Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (KRLD)  przynoszą efekty i są ostrzeżeniem, że ofiarami mogą stać się także inni obywatele USA w Korei Płd.

5 marca rano, w siedzibie Instytutu Kultury w centrum Seulu, ambasador USA Mark Lippert został zaatakowany nożem. Napastnik wyłonił się z publiczności oczekującej na wykład Amerykanina. – Ludzie próbowali go zatrzymać, ale wszystko działo się zbyt szybko – relacjonował jeden ze świadków. Podczas ataku zamachowiec wykrzykiwał, że oba państwa koreańskie powinny się zjednoczyć, a także protestował przeciwko wspólnym amerykańsko-południowokoreańskim manewrom wojskowym, które rozpoczęły się 2 marca br. Napastnik został obezwładniony i aresztowany, ale zdołał zranić amerykańskiego dyplomatę w głowę i rękę.
Agresję na ambasadora USA w Seulu potępiła prezydent Korei Płd. Park Geun Hie, określając ją jako „atak na sojusz amerykańsko-południowokoreański”.
Zatrzymany 55-letni Kim Ki Jong, obywatel Korei Płd. twierdzi, że nie zamierzał zabić ambasadora, a jego czyn był jedynie protestem przeciwko amerykańskiej kolonizacji jego kraju. Od ponad 25 lat Kim jest znany policji i służbom bezpieczeństwa ze względu na działalność w lewackich i antyamerykańskich organizacjach. Już wcześniej dopuszczał się aktów przemocy.
Lewacki bojownik...
Kim Ki Jong w 1980 r. założył lewacką organizację Uri Madang, propagującą hasła zjednoczenia z Koreą Płn. Oficjalnie miała to być „organizacja społeczna, żądająca pokoju i występująca przeciwko wojnie”. Miała także prowadzić działalność kulturalną. Jednym z owych kulturalnych poczynań Uri Madang była próba postawienia w 2011 r. w Seulu pomnika dyktatorowi Kim Dzong Ilowi, odpowiedzialnemu za...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: