Inka i Anka. Najstraszniejsza opowieść o III RP

PAMIĘĆ \ Kibice trafili w dziesiątkę

„Prawda, choćby opluta i najgłębiej zepchnięta, zawsze utoruje sobie drogę” – mówiła Anna Walentynowicz. Oprawa kibiców Śląska, na której przedstawiona została obok „Inki” z hasłem „Zachowały się, jak trzeba”, to lekcja dla setek tysięcy młodych patriotów. Jaka? Dziś także toczy się walka i też, choć w innych warunkach niż za czasów Żołnierzy Wyklętych, trzeba „zachować się, jak trzeba” To będzie parę słów do Was. Ta druga bohaterka obok zamordowanej sanitariuszki Żołnierzy Wyklętych „Inki” żyła obok Was, ale wielu z Was nie wiedziało o jej istnieniu. Mieszkała w Gdańsku-Wrzeszczu, w kawalerce, na trzecim piętrze, do której z trudem wspinała się o kulach. Jeździła tramwajem. Gdy była chora, brakowało jej pieniędzy na wykup recept. Nie wiedzieliście? Nie uczyli Was o Niej w szkole, jak śpiewa raper Tadek Polkowski o rotmistrzu Pileckim? Tak, bo ktoś bardzo nie chciał, żebyście o Niej wiedzieli. Ponieważ żyli prawem wilka Historia o nich głucho milczy – pisał o
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze