Z dziejów dintojry

Dodano: 07/01/2015 - Nr 1 z 7 stycznia 2015

Marcin Wolski \ Poleca

Historia konspiracyjnej PPR przypomina raczej dzieje mafii, w której najpierw Mołojec załatwił Nowotkę, potem Finder Mołojca, ale kto zakapował Findera na gestapo, pozostaje zagadką Wielkie zainteresowanie, jakie towarzyszy w ostatnich latach ujawnianiu kolejnych zbrodni komunistycznych przeciwko narodowi polskiemu czy przywracaniu do narodowej pamięci Żołnierzy Wyklętych, zepchnęło na dalszy plan „zbrodnie w rodzinie”. W słynnym „Raporcie Chruszczowa” z 1956 r. krytyka Stalina dotyczy praktycznie wyłącznie mordowania komunistów. O milionach wysłanych do piachu obywateli ZSRS, którzy komunistami nie byli, przez lata nie powiedziano słowa. Nie zmienia to faktu, że dla dziejów PRL-u i panującego w nim klimatu bratobójcze walki miały spore znaczenie. W Polsce zresztą nie przybrały one tak tragicznych rozmiarów jak w Czechosłowacji, na Węgrzech czy w Bułgarii. Tam tracili głowy pierwsi sekretarze, ministrowie, partyjni sekretarze. U nas, jeśli nie liczyć wyroków śmierci w
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze