3 grudnia 2014

Każdy dziennikarz ma jakieś zawodowe marzenia. Nie mam wątpliwości, że Tomasz Lis już swoje spełnił: zrobił wywiad z Dmitrijem Miedwiediewem, który pokazały aż trzy rosyjskie telewizje. Gieroj! Są też tacy, którzy marzą o Pulitzerze albo World Press Foto... Ja napisałem kiedyś, że moim największym marzeniem byłoby opublikować choć jeden artykuł w kibolskim fan-zinie o tytule „Znienawidzeni Przez Społeczeństwo” z wielkopolskiego miasteczka Koła (niestety, już nie wychodzi). Ale od zeszłego tygodnia moje największe marzenie się zmieniło. W katalogach bibliotecznych odnalazłem bowiem przypadkiem pismo „Przegląd Lokalny Knurów”. Uważam, że powinno mieć ono swoje oddziały i dodatki lokalne we wszystkich wielkich miastach! A ja co tydzień opisywałbym w innym dodatku jednego z nowo wybranych miejskich prezydentów. To byłby dziennikarski cykl mojego życia!

Jak dziś ujawniamy, Stefan Jaworski, przewodniczący PKW, która uwierzyła, że PSL zdobył 23 proc. poparcia w wyborach, był w PRL prezesem Miejskiego Komitetu ZSL w – słynącym ze szkoły milicyjnej – Słupsku. Niekiedy tropiąc, jak działa system III RP, głowimy się i snujemy piętrowe analizy oraz psychoanalizy. Tymczasem on jest niemal zawsze arcyboleśnie prosty.

Z kolei sekretarz PKW Kazimierz Czaplicki w ZSL chyba nie był, ale działał za to, podobnie jak major Zygmunt Bauman, w KBW. I to przez 23 lata, na dodatek jako jego szef. Znaczy się był zwierzchnikiem Baumana? – spytają Państwo. Akurat nie, bo KBW Baumana to był stalinowski Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego, natomiast Czaplicki kierował Krajowym Biurem Wyborczym. Jednak biorąc pod uwagę powiązania służbowe i towarzyskie, jest to z grubsza biorąc ta sama klika.

Pamiętam, jak w 1998 r. uczestniczyłem w Słupsku, z którego zdążył już wyprowadzić się działacz ZSL Jaworski, w zamieszkach po zabiciu przez policję 13-letniego kibica Czarnych Słupsk Przemka Czai. Otóż przyczyną zamieszek było m.in. to, że prokurator kłamliwie twierdził...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: