Apolityczni prezydenci, czyli bastion patologii

Kazik Staszewski połączył niegdyś legendarne hasło „Nie ma wolności bez Solidarności” z „Nie ma nowych mostów bez łapówek dla starostów”. Samorządy wielkich miast to największa porażka transformacji po 1989 r. Ich prezydenci są bezkarni, mając za sobą oligarchów i siedzące w ich kieszeni lokalne media. Czy najbliższe wybory coś tu zmienią? Szanse odbicia przez PiS m.in. Łodzi i Krakowa są realne

Walka o prezydenturę w wielkich miastach to najtrudniejsze zadanie dla obozu niepodległościowego. Tymczasem część jego zwolenników na zapas ogłasza, że i tak nie ma szans, więc szkoda na to energii.
Nie biorą pod uwagę, że jeśli nawet w 2015 r. PiS wraz z
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: