Sasza i czarne worki

„Szturm” opowiada. Różne to opowieści. O tym, jak wojsko ukraińskie uciekło z jednej z barykad, ale „zapomniało” poinformować o tym kogokolwiek. Chłopaki z batalionu myślały, że swoi nadal są na blokpoście i bez zabezpieczenia podeszły. Zamiast swoich wpadli w zasadzkę wojsk rosyjskich. 30 osób zginęło. O tym, jak rakieta rosyjska trafiła w BTR ukraiński. „Aidar” przychodzi za późno. 12 chłopaków można zmieścić w trzech czarnych workach

Dojechaliśmy z konwojem Stowarzyszenia Pokolenie (zorganizowanym przez Przemka Miśkiewicza, Jarka Podworskiego, ludzi Stowarzyszenia i Fundacji Strzeleckiej Rzeczypospolitej, „Gazetę Polską” i TV Republika) na wschód Ukrainy.
Noce zimne, przyszła jesień. Słoneczniki, których pola ciągnęły się po horyzont, zniknęły. Część została zebrana, ta, która została, gnije, z daleka przypomina hałdy brunatnej ziemi.
Ruszyliśmy trzy dni temu z Kijowa. Kilkanaście samochodów z darami, które zebraliśmy dzięki Wam, przyjaciele. Razem z nami pojechało też kilku młodych ochotników, nowych członków frontowych batalionów.
W Kijowie poznałem Saszę. Przed tzw. Domem Ukraińskim, punktem poborowym. Sasza jest prawdziwym herojem. Nabija się ze śmierci, kpi z ryzyka, żartuje z wojny, poklepuje po plecach kumpli. Wie, że w „Aidarze”, batalionie, do którego jedzie, jest bardzo wysoka śmiertelność. Dumnie wypinając pierś stwierdza, że właśnie dlatego tam jedzie. Zapala papierosa i prycha z pogardą na tych, którzy nie są tak odważni jak on. Sasza nie wie, że minąłem go pół godziny wcześniej na jednej z uliczek obok Domu. Tulił się do matki i płakał w jej rękaw. Sasza ma 19 lat.
[„Aidar” to batalion ochotniczy złożony jeszcze głównie z ochotników z Majdanu. Działa na pierwszej linii ognia, często zakrada się na tyły wroga. Ponosi bardzo wysokie straty, ok.35 proc. Jego symbolem jest sowa, bo batalion działa w nocy].
Na wschodzie krajobrazy jesienne – rdzawe trawy i lasy. Dominują barwy brązowe i żółte....
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: