Specsłużby w gąszczu taśm

Gdy po aferze Amber Gold premier szumnie zapowiadał reformę służb specjalnych, okazało się, że pozostawił sobie Centralne Biuro Antykorupcyjne jako narzędzie do bezpośredniego użycia w razie palącej konieczności. I oto dzień przed sejmowym głosowaniem nad przyszłością rządu funkcjonariusze CBA weszli do gabinetu prominentnego posła Polskiego Stronnictwa Ludowego 

Operację CBA poprzedziła opinia wyrażona przez polityków PSL, iż premier powinien przejąć nadzór nad służbami specjalnymi. Był to słabo zakamuflowany sygnał o proponowanym przez PSL kierunku rozstrzygnięć ws. służb. Ludowcy po odejściu z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zastępcy szefa tej służby, od
[pozostało do przeczytania 91% tekstu]
Dostęp do artykułów: