Jak kupuje się media w bantustanie

Prezes Orlenu nazwał prezesa PZU „sk…lem”. Dlaczego, skoro obaj są z nadania PO? Bo PZU zamieściło reklamę w tygodniku opozycyjnym. Podsłuchane rozmowy pokazują, że wolna konkurencja w polskich mediach jest fikcją. Bo naprawdę obowiązują rosyjskie standardy: dominują ci, którzy dostają kasę od władzy. – To po prostu wyprowadzanie pieniędzy z państwowych spółek – mówi Wiktor Świetlik, szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy

Tym, któremu skarży się na kolegę prezes Orlenu Jacek Krawiec, jest Paweł Graś, sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej, były rzecznik rządu. Krawiec mówi: – Chłopaki są sprytne, k…, albo mają więcej czasu, albo mniej przyzwoitości, mi nie wpadło do głowy przez sześć lat, a tu k… widzisz, je…ni, jeszcze Klesyk (Andrzej Klesyk, prezes PZU – przyp. P.L.) sk…el, wiesz, że on „wSieci” ogłoszenia daje?
Na to Graś: – No, widziałem właśnie. 
Krawiec chwali się współpracownikowi Tuska, jak nawyzywał zdrajcę z PZU: – Ja mówię, co ty, k…, odp…asz? A on, że to klienci potencjalni. Wiesz, już się ustawiają, k…, media, już widać.
Na co Graś przytakuje i stwierdza, że nie tylko media są tak podłe: – Tak, tak, prokuratura też już widać, coraz dziwniejsze te werdykty wydaje, już czeka, patrzy na sondaże.
Dlaczego Krawiec donosi wpływowemu liderowi PO na Klesyka? Zdaniem naszych rozmówców to próba uwiarygodnienia… własnej osoby. Bo za rządów PiS Krawiec intensywnie podlizywał się tej partii. Teraz, donosząc na kolegę, udowadnia swoją lojalność.
Rządowe spółki odmawiają udostępnienia danych
„Władza trzyma z tymi, co trzymają media. Gdy w połowie polskich rodzin jest zwykła tragedia, ich grube interesy schowane w medialnych bredniach” – te słowa rapera Tadka Polkowskiego z piosenki „Honor i Ojczyzna” przychodzą na myśl po odsłuchaniu rozmowy Grasia z Krawcem.
Fakt, że najbardziej prorządowe media utrzymywane są w Polsce przez władzę poprzez reklamy, ogłoszenia i prenumerowanie ich przez...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: