Amber Gold dopada Tuska

Afera, która miała swój początek i koniec w mateczniku Platformy, czyli Trójmieście, wróciła, uderzając przede wszystkim w Donalda Tuska. Stało się to za sprawą nagrań, które opublikował „Wprost” i z których jednoznacznie wynika, że premier był ostrzegany przed możliwością popełnienia przestępstwa przez firmę Amber Gold. I tak oto afera, która miała być zapomniana, niespodziewanie wróciła, uderzając bezpośrednio w Donalda Tuska oraz Marka Belkę, prezesa Narodowego Banku Polskiego

To, że afera taśmowa topi Platformę, widać coraz bardziej. Pokazały to m.in. pikujące sondaże – obecnie średnia przewaga PiS nad PO to dwucyfrowy wynik.
– Wszystkie wątki ujawnionych rozmów muszą być wyjaśnione. W oczach Zachodu Polska to coraz bardziej aferlandium. Co chwilę mamy wysyp afer, co utrudnia walkę o stanowiska w UE dla Polaków i znacznie ogranicza tam nasze wpływy. Dlatego tej afery nie pozwolimy zamieść pod dywan – mówi Ryszard Czarnecki, europoseł PiS.
Zawiadomienie do prokuratury
 To właśnie Ryszard Czarnecki wspólnie z Andrzejem Jaworskim sporządzili zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Marka Belkę. 
– Obecny prezes NBP nie zareagował tak, jak przystało na funkcjonariusza publicznego, zgodnie z prawem, i nie ostrzegł Polaków przed tym, co w tej sprawie może się zrodzić. W efekcie mamy wiele pokrzywdzonych osób, które nie mają żadnych szans na odzyskanie pieniędzy zainwestowanych w Amber Gold – podkreśla w rozmowie z „Gazetą Polską” Andrzej Jaworski, poseł PiS. 
„Kilka miesięcy przed faktem zadzwoniłem do Donalda i powiedziałem mu, że sprawa Amber Gold jest dość poważna, że jest to piramida finansowa. Poważniejsza dlatego, że oni są właścicielami tego szybko rozwijającego się OLT Express, że będzie jakaś awantura z tym OLT Expressem” – mówił Marek Belka na spotkaniu ze Sławomirem Cytryckim, szefem jego gabinetu, oraz Bartłomiejem Sienkiewiczem, ministrem spraw wewnętrznych w restauracji Sowa i...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: