Zakazane hobby

Możemy ich spotkać podczas letniej kanikuły, gdy ze słuchawkami na uszach i wykrywaczem metali w dłoni przemierzają lasy, pola lub plaże.

Nazywani są detektorystami, odkrywcami, poszukiwaczami skarbów czy archeologami amatorami. Większość z nich jest pasjonatami historii. Znają dokładnie rodzaje dawnego uzbrojenia, umundurowania, a także stare odznaki i monety. Po biciu na spodzie łuski naboju potrafią rozpoznać, z jakiej pochodzi broni i gdzie została wyprodukowana. Umieją odpowiednio czyścić i konserwować swoje znaleziska. Dbają o nie i zachowują je dla kolejnych pokoleń. Niestety, ich hobby jest niezgodne z polskim prawem. Chodzenie z „wykrywką” już samo w sobie stanowi wykroczenie. Jeśli z takim sprzętem znajdą się na terenie oznaczonym na mapach jako potencjalne stanowisko archeologiczne, to zostaną wobec nich postawione zarzuty karne. Dzieje się tak, mimo że służby archeologiczne nie mają środków na prowadzenie badań w miejscach, o których wiadomo, że zawierają cenne zabytki przeszłości. Większość wydobytych przez amatorów eksponatów i tak by więc dalej niszczała. Poszukiwacze potrafią przeczesywać teren do głębokości 30 cm. Niestety, polskie prawo jest nieubłagane. To dzięki poszukiwaczom amatorom niejednokrotnie udaje się odnaleźć unikatowe pojazdy pancerne czy części zabytkowych samolotów, które rozbiły się w trakcie wojen. Ich rolę w odkrywaniu naszej przeszłości pokazał program telewizyjny „Było, nie minęło”, prowadzony przez Adama Sikorskiego. Na działania poszukiwaczy pomstują konserwatorzy zabytków, którzy zarzucają im m.in. rozkopywanie i niszczenie cennych stanowisk archeologicznych. To prawda, że zdarzają się akty wandalizmu. Są one jednak przez detektorystów potępiane, a oni sami kierują się własnym, nieformalnym kodeksem zabraniającym takich praktyk. Ich rolą jest bowiem odkrywanie naszego dziedzictwa, a nie jego niszczenie. Interesy konserwatorów i detektorystów są możliwe do pogodzenia. Potrzebne jest jednak do tego...
[pozostało do przeczytania 14% tekstu]
Dostęp do artykułów: