Odpowiedzialność intelektualistów za tragedię Tiananmen

Patrząc dzisiaj na to, co wydarzyło się na placu Tiananmen 4 czerwca 1989 r., widzę dwa powody tej tragedii

Główny powód to oczywiście brutalne represje Komunistycznej Partii ChRL, która zmobilizowała armię i wydała rozkazy pozwalające na masakrę cywilów. Drugim powodem było to, że wśród wartości propagowanych przez chińskich intelektualistów nie dominowały prawa jednostki, wolność osobista czy żądanie zakończenia rządów komunistycznych.
O agresji władz powiedziano i napisano wiele. Rządzący Chinami Deng Xiaoping zdecydował, że warto zabić nawet 200 tys. osób protestujących na placu Tiananmen, aby zapewnić rządy partii komunistycznej przez następne dekady. I tak doszło do rzezi nieuzbrojonych studentów i obywateli.
Jeśli jednak spojrzeć na wydarzenia 1989 r. z innej perspektywy, to widać, że ruch opozycyjny nie zostawił specjalnego dziedzictwa intelektualnego. Główne hasła kampanii, którą kierowali studenci, mówiły o walce z korupcją, patriotyzmie i reformach, ale nie podnoszono kwestii wartości, wolności indywidualnych i praw jednostki, a już zupełnie nie było wyraźnego postulatu obalenia dyktatury komunistycznej czy wyborów powszechnych. Dla takiego stanu umysłu studentów można znaleźć usprawiedliwienie. W owym okresie większość chińskich intelektualistów, ale także reformatorów partyjnych, wierzyła, że nie należy całkowicie negować istnienia partii komunistycznej.

Nie można siedzieć na dwóch krzesłach
Dziś nie ma już dyktatur komunistycznych w Europie Wschodniej, nie ma ZSRS, a ludność w krajach takich jak Polska czy Węgry odzyskała wolność. Ale w Chinach nadal rządzą komuniści. Jednym z powodów tego stanu jest poziom intelektualny tamtejszych elit. Podczas gdy w Europie Wschodniej i krajach b. ZSRS wielu intelektualistów odrzuciło ideologię komunizmu, ci w Chinach nadal wyrażają entuzjastyczne poparcie dla działań reformatorskich partii, a wielu legitymizuje rządy komunistów. Taka...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: