3 czerwca 2014

Przed najbliższymi wyborami zamierzam powołać nową partię prawicową. W programie wpiszę sobie nie tylko bicie dzieci oraz żon – jak mdły ugodowiec Korwin – ale także rodziców i dziadków. Oraz – co najważniejsze – teściowych. I żądam od Moniki Olejnik, by zaprosiła mnie jako ważnego przedstawiciela prawicy na 20 minut do swojego programu. Każda jej przerażona mina i oburzenie kipiące – na oczach milionów – będzie dla mnie na wagę złota. Domagam się też, żebym był jak najsurowiej potępiany przez wiele dni w „Faktach” TVN. Liczę, że dzięki temu jako antysystemowiec ostrzejszy od Korwina zgarnę przynajmniej 10 proc. Pomożecie?!

Z okazji Dnia Dziecka, jako osobnik o mentalności przedszkolaka, postanowiłem udać się na poznański Stary Rynek, gdzie miejscowy establishment samorządowy zorganizował imprezę polegającą na masowym puszczaniu baniek mydlanych. Napotkanych przedstawicieli mediów poinformowałem, że w ten sposób pragnę zamanifestować, iż prezydent Grobelny jest do bani. Po chwili usłyszałem z ust przedstawicielki Studenckiej Rady Miasta (która to rada niegdyś zapraszała na jedną z uczelni Jaruzelskiego), że jest to bicie rekordu Guinnessa w ilości wydmuchanych baniek. No i znowu megaprzekręt! Ciekawe, jak oni chcą owe tysiące policzyć? Może pójść im jeszcze gorzej niż Grobelnemu z liczeniem, za ile sprzedał Kulczykowi Stary Browar.

Tytuł w „Gazecie Wyborczej” po pogrzebie komunistycznego dyktatora: „Jaruzelski: Niech mówią o mnie sukinsyn. Ale tchórzem nie byłem”. Poeta Zbigniew Herbert w 1994 r. w „Tygodniku Solidarność”: „Na liście cnót Generała brak tylko jednej – odwagi. Jest to mankament bolesny, dojmujący, poważny i trudno po prostu dać sobie z tym radę. Bo przecież, mówiąc brutalnie, generał musi być odważny, za to mu płacą”. No i teraz już wiadomo, dlaczego „GW” robiła w tamtych latach z Herberta wariata. Bo trafił w dziesiątkę. W to, czego zbrodniczy komunistyczny dyktator wstydził się najbardziej.

Przy...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: