Jestem rusofobem

Polemika \ O zagrożeniu azjatycką dziczą

Naszym przodkom przychodziło znosić najgorsze chwile ze strony „przyjaciół Moskali”, gdyż ci, recytując „Oniegina” – zabierali nam wolność, torturowali i zabijali w sposób iście barbarzyński W naszej rodzinnej leśniczówce zostało po nim niewiele pamiątek. Kilka zdjęć, listy i kartki pisane w okopach pod Łowczówkiem. I dwa sygnety z datą 1914. To pod Łowczówkiem Władek Leśniak, żołnierz piątego pułku piechoty Legionów, jako młodziutki chłopak poszedł do ataku, zdobywając stanowisko ogniowe nieprzyjaciela i order za cnoty wojskowe. Na jednej z tych niewielkich pożółkłych karteczek można przeczytać zdanie: „Jutro znowu idziemy walczyć z tą azjatycką dziczą”. On wiedział, dlaczego tak pisze do moich pradziadków, miał już wcześniej „przyjemność” spotkać się z rosyjskim wojskiem. Czuł to samo co powstańcy styczniowi, którzy w „Manifeście” z 22 stycznia wyrazili myśli wszystkich Polaków – bić się nam trzeba „z dzikim barbarzyństwem Azyi”. To iście azjatyckie barbarzyństwo
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze