Jestem rusofobem

Naszym przodkom przychodziło znosić najgorsze chwile ze strony „przyjaciół Moskali”, gdyż ci, recytując „Oniegina” – zabierali nam wolność, torturowali i zabijali w sposób iście barbarzyński

W naszej rodzinnej leśniczówce zostało po nim niewiele pamiątek. Kilka zdjęć, listy i kartki pisane w okopach pod Łowczówkiem. I dwa sygnety z datą 1914. To pod Łowczówkiem Władek Leśniak, żołnierz piątego pułku piechoty Legionów, jako młodziutki chłopak poszedł do ataku, zdobywając stanowisko ogniowe nieprzyjaciela i order za cnoty wojskowe.
Na jednej z tych niewielkich pożółkłych karteczek można przeczytać zdanie: „Jutro znowu idziemy walczyć z tą azjatycką dziczą”. On wiedział, dlaczego tak pisze do moich pradziadków, miał już wcześniej „przyjemność” spotkać się z rosyjskim wojskiem. Czuł to samo co powstańcy styczniowi, którzy w „Manifeście” z 22 stycznia wyrazili myśli wszystkich Polaków – bić się nam trzeba „z dzikim barbarzyństwem Azyi”. To iście azjatyckie barbarzyństwo dawało się odczuć naszym rodakom prawie codziennie, na różne sposoby – batem spadającym na głowy modlących się na ulicy, brutalnym przesłuchiwaniem dzieci, wrzucaniem całych rodzin do więzień, wywożeniem na Sybir, nieszanowaniem miejsc świętych i stosowaniem przemocy w kościołach, oddawaniem salw do bezbronnego tłumu na ulicy. To były rzeczy, w które trudno uwierzyć. Nie mieściło się w głowach ludzi, że tak może czynić państwo, które usiłuje wmówić całemu światu, że jest na wskroś europejskie.
Piotr I Wielki budując swoją nową siedzibę nad Newą, chciał pokazać, że Rosja może mieć stolicę na miarę tych najpiękniejszych, europejskich. I rzeczywiście – wytyczył Newski Prospekt, postawił admiralicję ze złotą iglicą i Sobór Kazański, który swoją bryłą przypomina bazylikę Świętego Piotra w Rzymie. Jednak za murami „rzymskiej” fasady kryje się… najprawdziwsza cerkiew, zorientowana na wschód, przez to skręcona w stosunku do ulicy i swojego głównego wejścia. Co...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: