Ameryka wraca do Europy

Dzięki poparciu Ameryki rząd w Kijowie podjął operację przeciwko prorosyjskim separatystom. Wobec zaangażowania Moskwy na Ukrainie, USA rozmieściły w Polsce i krajach bałtyckich wojska lądowe. W odpowiedzi Kreml grozi inwazją wojskową na Ukrainę. Jednak układ sił wojskowych na Ukrainie i wokół jej wschodniej części, a zwłaszcza determinacja Ukraińców, czynią rosyjską interwencję mało prawdopodobną. Awanturnictwo Moskwy przyczynia się za to do powrotu globalnego przywództwa USA i ich tradycyjnej roli gwaranta bezpieczeństwa Europy

Wiceprezydent USA Joe Biden podczas zeszłotygodniowej wizyty w Kijowie zapewnił, że Stany Zjednoczone nigdy nie uznają aneksji Krymu i stoją ramię w ramię z nowymi ukraińskimi władzami w obronie niepodległości i jedności Ukrainy. Biden powiedział, że Ukraina jest i musi pozostać zjednoczona i demokratyczna. „Macie szansę, żeby zrobić to dobrze, to jest w waszym zasięgu. Chcemy być partnerem i przyjacielem w tym dziele” – mówił Amerykanin parlamentarzystom i kandydatom na prezydenta Ukrainy.

Amerykańska kontrofensywa na Ukrainie
Zarówno premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk, jak i sekretarz stanu USA John Kerry uważają, że celem dywersyjnych akcji Kremla jest storpedowanie wyborów prezydenckich 25 maja, które dadzą demokratyczne potwierdzenie zwycięstwa kijowskiej rewolucji. Kerry powiedział, że Moskwa „finansuje, koordynuje i napędza uzbrojonych po zęby separatystów w Doniecku. To jest jednoznaczna próba sabotażu procesu demokratycznego przez zewnętrzne zastraszanie”. Dzięki wizycie wiceprezydenta USA Bidena nowe władze ukraińskie otrzymały poparcie polityczne i finansowe zarówno dla przeprowadzenia operacji antyterrorystycznej (8 mln dolarów), jak i wyborów prezydenckich (11 mln dolarów). Biden powiedział, że mogą to być „najważniejsze wybory w historii Ukrainy”.
Nazajutrz po wizycie Bidena, p.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow polecił wznowienie operacji...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: