Totalna ściema za siedem milionów

Ci, którzy po 1989 r. handlowali na leżakach i straganach, dziś mają piękne biurowce, a zadowolony z bogactwa naród skacze z radości. Na minutowy teledysk pokazujący taką Polskę rząd wydał ponad 7 milionów zł. W zarządzie firmy, która zarobiła na jego produkcji, pracuje dwóch doradców Bronisława Komorowskiego. Jeden z nich doradzał też Agorze i TVN24

Zdaniem dr. Marka Kochana, specjalisty ds. wizerunku, spot może zaszkodzić PO w oczach elektoratu krytycznego wobec rządu, czyli około dwóch trzecich Polaków, bo stanowi potwierdzenie ich własnych spostrzeżeń. – Sprawa spotu pokazuje rządy PO w pigułce: efekt jest dyskusyjny, za usługę przepłacono, wydano więcej niż trzeba, ktoś na tym dużo zarobił – mówi ekspert.

Zagazowani pionierzy kapitalizmu ze spotu
Słynny już spot pokazuje na początku pionierów polskiego kapitalizmu, którzy wylegli w 1989 r. pod Pałac Kultury, by handlować na leżakach, straganach albo w metalowych „szczękach”. Tak to się zaczynało, a dziś mamy piękne biurowce, stadiony i centra handlowe…
Autorzy spotu zapomnieli o jednym: kupcy spod Pałacu Kultury istnieli realnie, a ich stanowiska pracy, przy użyciu brutalnej przemocy, zniszczyli urzędnicy z Platformy Obywatelskiej. W 1999 r. przenieśli się oni z owych szczęk do metalowego pawilonu Kupieckiego Domu Towarowego na placu Defilad, gdzie powstało około 700 stoisk handlowych.
Po tym jak Hanna Gronkiewicz-Waltz odmówiła podpisania z nimi kolejnej umowy, 21 lipca 2009 r. wyegzekwowany został wyrok nakazujący im opuszczenie swoich miejsc pracy.
Ochroniarze wybijali szyby, bili i gazowali nie tylko kupców, lecz także reporterów relacjonujących zajścia. Wielu kupców trafiło do szpitala, około 100 osobom udzielono pomocy medycznej.
Bici kupcy wyzywali nie tylko PO, lecz także dziennikarzy. Akcję przeciwko nim poprzedziła bowiem długa kampania przedstawiająca ich w fałszywym świetle. Warszawiakom wmówiono, że chcą oni, by...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: