Majdan dotarł na Tajwan

Od wtorku 18 marca setki tajwańskich studentów okupują parlament w proteście przeciwko ratyfikacji z Chinami umowy o wolnym handlu (CSSTA). Protestujący obawiają się, że otwierając się na kolejne chińskie inwestycje, tym razem w sektorze usług, wyspa uzależnia się coraz bardziej od komunistycznego rządu w Pekinie

Niezrozumiałe dla Tajwańczyków jest też to, że prezydent Ma Ying-jiu zgodził się na podpisanie porozumienia bez jakichkolwiek konsultacji z przedstawicielami średniego i małego biznesu, których umowa bezpośrednio dotyczy. Nie przygotowano jasnego procesu akceptacji dokumentu, a jego treść do momentu podpisania nie była znana nawet pracownikom Biura Bezpieczeństwa Tajwanu. Fakt, że porozumienie zezwala Chińczykom na otwieranie wydawnictw i drukarni na wyspie, tajwańskie Ministerstwo Kultury przyjęło ze zdziwieniem. Studenci, a także przyłączający się do nich lekarze, prawnicy, nauczyciele akademiccy i przedstawiciele średnich i małych firm żądają rewizji każdej klauzuli porozumienia, jego renegocjacji i oczekują przeprosin tajwańskiego prezydenta. Okupujący parlament domagają się także, aby zanim strona tajwańska zasiądzie ponownie do rozmów z Pekinem, powstał przejrzysty proces akceptacji umowy.

Tajwański Majdan
23 marca po konferencji dla prasy zagranicznej, na której nie dopuszczono do głosu dziennikarzy, a prezydent nie odniósł się do żądań studentów, protestujący zajęli siedzibę rządu. Przed godz. 23 premier Jiang Yi-huah wydał rozkaz usunięcia protestujących z budynku. Akcja rozpoczęła się w poniedziałek nad ranem, policja użyła armatek wodnych i pałek. Do szpitali trafiło ponad 150 osób, wśród nich lekarze i dziennikarze. W komentarzach na temat zaistniałej sytuacji coraz częściej pojawiają się porównania do Ukrainy. Tak jak Janukowicz pod pretekstem ratowania ukraińskiej gospodarki opowiedział się za zbliżeniem z Rosją, tak prezydent Ma Ying-jiu traktuje otwarcie się na ChRL jako...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: