Raport z ukradzionego Krymu

Dodano: 18/03/2014 - Nr 12 z 19 marca 2014

Korespondencja z Ukrainy \ Dzielna Elena, Bakczysaraj i referendum bezprawia

Początek marca. Sytuacja na Krymie się zaognia. Ukraińskie bazy wojskowe zostały otoczone przez tzw. zielone ludziki. Czyli żołnierzy rosyjskich działających incognito. To pierwsza rosyjska inwazja na europejskie państwo od kilkudziesięciu latSewastopol Jednostka Belebek niedaleko Sewastopola. Była jedyną, do której zostaliśmy wpuszczeni. To właśnie tam pułkownik wojska ukraińskiego Julij Mamczur zorganizował marsz swoich ludzi niosących sztandary ukraińskie w stronę uzbrojonych w kałasznikowy „zielonych ludzików”. Pułkownik stał się bohaterem dla Ukraińców. Udało nam się porozmawiać z żonami żołnierzy uczestniczących w tym marszu. Jedna z nich przyznała, że wszyscy byli przerażeni. „I Ukraińcom, i Rosjanom trzęsły się kolana” – mówi. To musiał być nieprawdopodobny stres. Rozmowa z żonami uzmysłowiła nam, w jak koszmarnej sytuacji są ci, którzy w tym miejscu pozostali lojalni wobec Ukrainy. Wierni przysiędze, są znienawidzeni przez własnych sąsiadów,
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze