Między Kremlem i oligarchami

Mimo konfliktu z Rosją i niekorzystnych warunków do sprowadzania gazu (w formule „take-or-pay”) Ukraina wciąż ma duże szanse na znaczące uniezależnienie się od dostaw Gazpromu.  Mogłaby uruchomić tzw. rewers ze Słowacji, zwiększyć import z Polski i Węgier, rozpocząć działalność platformy przeładunkowej gazu skroplonego. Gdyby zaczęła też eksploatować gaz z własnych pokładów łupkowych, przestałaby być zdana na łaskę Kremla

Wymaga to jednak spełnienia kilku warunków. Przede wszystkim zdecydowanych działań obecnego rządu Ukrainy, łącznie z co najmniej neutralną postawą oligarchów, w tym Dmytro Firtasza.

Gaz na Ukrainie
Dwie spółki Firtasza (Ostchem Holding i Ostchem Gas Trading) zakupiły w ub.r. niemal 13 mld m3 gazu z Rosji, tj. dokładnie tyle co Naftohaz. Wielkość ta oznacza, że oligarcha zwiększył import gazu od Gazpromu aż o 60 proc. w stosunku do 2012 r. – szacuje Władysław Sokołowski z Forum Ekonomicznego. Ukraińscy oligarchowie odegrają ważną rolę w obecnym kryzysie, ponieważ są pomostem między skłaniającym się ku Zachodowi tymczasowym rządem w Kijowie a rosyjskimi interesami na Ukrainie, zwłaszcza wschodniej – ocenił w niedawnym raporcie amerykański think-tank Stratfor.
Dane ukraińskie wskazują, że w całym ub.r. na Ukrainie wydobyto 21 mld m3 gazu ziemnego (więcej o 4 proc. niż rok wcześniej). W tym czasie zapotrzebowanie na gaz ziemny wyniosło 50,4 mld m3. Wskazuje to, jak wciąż bardzo energochłonna jest gospodarka 45-milionowej Ukrainy. Dla porównania nasz 38-milionowy kraj zużywa rocznie ponad trzykrotnie mniej błękitnego paliwa (blisko 16 mld m3; z tego ok. 9 mld m3 sprowadzamy z Rosji). Poziom jego importu na Ukrainę w 2013 r. osiągnął niespełna 28 mld m3 (spadek o 15,1 proc. w porównaniu z 2012 r.).

Rosyjsko-ukraińska walka o miliardy
Ubiegłoroczny, 15-proc. spadek importu gazu z Rosji na Ukrainę potwierdził w niedawnym wywiadzie dla „GP” poseł Piotr...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: