Przekaż 1,5% na media Strefy Wolnego Słowa. Dziękujemy! Przekaż TERAZ » x

Ciastka pani Bieńkowskiej i obiady premiera

Dodano: 28/01/2014 - Nr 5 z 29 stycznia 2014
Dwór polskiego premiera zapomniał, że władza powinna być służbą. Dla niego jest tylko przywilejem Gdy pod oknami pałacu demonstrował tłum, królowa Maria Antonina zapytała: „Dlaczego tak wyją?”. Gdy jeden z dworzan wyjaśnił, że są głodni – nie mają chleba – Austriaczka miała odpowiedzieć: „S’ils n’ont pas de pain, qu’ils mangent de la brioche!”. Tłumaczono to zazwyczaj na język polski, jako: „Jeśli nie mają chleba, niech jedzą ciastka”. Sama anegdota, chociaż smaczna, nie jest jednak prawdziwa. Po pierwsze, słowa te wypowiedziała zapewne Maria Teresa, żona Króla Słońce, a potem przypisywano je innym wysoko urodzonym damom panującym, gdy prezentowały wyniosły styl, co zresztą było normą. Po drugie, nie jest dobre samo tłumaczenie. Nawet Tadeusz Boy-Żeleński, który przełożył „Wyznania” Jana Jakuba Rousseau, „brioche” zastąpił „biszkoptem”. Ów biszkopt miał wynaleźć właśnie Rousseau wzorem „pewnej księżniczki”, by umieć pić niezbyt klarowne wino. W każdym razie u autora „
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze