Cygar nie widać

Jednym z zabiegów neutralizowania skandali jest depersonalizacja afer. Jeśli kiedyś była afera Rywina, związana z poczynaniami konkretnego biznesmena, to dziś mamy afery abstrakcyjne, z rozmytą, nieodgadnioną odpowiedzialnością – z dr. Markiem Kochanem, ekspertem od wizerunku, rozmawia Joanna Lichocka

Jest Pan specjalistą od komunikacji w polityce. Jak Pan ocenia to, co się teraz dzieje?
Obserwując polską politykę, czuję głównie znużenie. Mam poczucie, że dziś niewiele można o niej powiedzieć ciekawego.

Dlaczego?
Bo dyskurs polityczny, zachowania polityków niewiele się zmieniają. Powtarzają się te same rytuały. Realne znaczenie ma to, co się dzieje w społeczeństwie, w gospodarce. Gdy jest gorzej, spada poparcie partii rządzącej, jak się poprawia, to sondaże zmieniają się w drugą stronę. Rytuały zachowań politycznych nie wnoszą wiele do rzeczywistości.

Podważa Pan sens pracy specjalistów od marketingu politycznego? A przecież to ma być źródło siły Donalda Tuska.
Zapowiedzi premiera, że coś teraz rzekomo zrobi, nie mają większego znaczenia, od dawna nie traktuję już jego obietnic poważnie. Wiadomo, że nawet jeśli coś będzie zrobione, to źle i bez sensu, i wszyscy za to zapłacimy. Wystarczy przypomnieć koncept kastracji pedofilów, walkę z dopalaczami, wszelkie kampanie, które niczego dobrego nie przyniosły, chyba że straty państwa w rodzaju odszkodowań dla właścicieli sklepów z dopalaczami.

Nie ma znaczenia to, co mówią politycy?
Mogłoby mieć znaczenie misjonarskie, gdyby wyborcy chcieli słuchać i zmieniać swe opinie. Ale mam poczucie, że ci, którzy chcieli się dowiadywać, już się dowiedzieli i wiedzą. Ci, których interesuje sposób wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, klientelizm czy korupcja w obozie władzy, z grubsza są poinformowani i można powiedzieć, że działania opozycji i niezależnych mediów tylko podtrzymują to...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: