Od pisania mam takich durniów jak wy

Do wagonu kolejowego drugiej klasy wkroczył otyły mężczyzna z wielką brodą. Palił fajkę, więc zabrał się do otwierania okna. – To jest wagon dla niepalących. A poza tym pan ma w ręku bilet trzeciej klasy, a tu jest druga! – oburzył się współpasażer, carski oficer. Franc Fiszer zmierzył go wzrokiem. – A szanowny pan masz pysk czwartej klasy, więc dlaczego też pchasz się do drugiej?

Pewnego razu do Warszawy przyjechał król Rumunii. Nikomu nie wolno było przechodzić przez wyznaczony odcinek drogi. Nagle policjanci zobaczyli, że jej środkiem najbezczelniej toczy się beczkowaty mężczyzna. Elegancki oficer podbiegł do niego i zaaferowany powiedział: – Tędy nie wolno przechodzić. Oczekujemy na króla. – Król to ja – objaśnił Fiszer, który nie mógł czekać z powodu doskwierającego mu przed obiadem głodu.

Z kolei podczas przedstawienia „Wesela” w Teatrze Narodowym Fiszer opowiadał znajomym tubalnym głosem najnowsze kawały. W końcu siedzący za nim widzowie nie wytrzymali. – Niech pan wreszcie przestanie gadać! Nie słychać ani słowa!
Na to Franc odwrócił się i odparł: – Inteligentny człowiek powinien znać „Wesele” na pamięć.

W pewnej knajpie do Fiszera przybiegł młody kelner. Tytułując go po warszawsku „dziedzicem”, poprosił go do telefonu. – Nie jestem dziedzicem! – wrzasnął na chłopca Franc, programowo kontestujący wszelkie tytuły. – No to panie prezesie... – rozpoczął chłopiec. – Nie jestem prezesem! – usłyszał. – No to jak mam mówić? – spytał prawie przez łzy chłopak. – Mów do mnie po prostu Panie Boże – wyjaśnił Fiszer. – Panie Boże, jest telefon do Pana Boga.

Nigdy nie zhańbiłem się pracą
Kim był Franc Fiszer? Czego w życiu dokonał? Przejadł, przepił oraz podarował innym spory majątek odziedziczony po rodzicach. Nigdy nie podjął żadnej pracy. Nigdy nic nie napisał. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat żył wyłącznie na koszt innych, jak wcześniej inni żyli z jego pieniędzy.
...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: