Podwójna prowokacja

Rosjanie dążą do zwiększenia swoich wpływów w Polsce, a prowokacja przeprowadzona 11 listopada jest tego najlepszym przykładem. To jednak nie koniec – jak się dowiedziała „Gazeta Polska”, jest przygotowywana kolejna, tym razem wymierzona w zespół parlamentarny do spraw wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej, którym kieruje Antoni Macierewicz, wiceprezes PiS

Wymiana grupy Tuska wymaga pewnej destabilizacji, by przyszła ekipa, która potępi „błędy i wypaczenia”, mogła zająć miejsce starej i z poparciem ludu nadal gwarantować rodzimej elicie i obcym siłom bezkarne pasożytowanie na Polsce.
Dopóki jednak istnieje organizacja niezależna od oligarchii i orientacji prorosyjskiej, nie można dokonać operacji usunięcia „złego” Tuska i zastąpienia go nowym, „dotkniętym przez Boga wielkim geniuszem” lemingów. Konieczna destabilizacja mogłaby przecież wymknąć się spod kontroli i zostać wykorzystana przez przeciwników systemu do rozpoczęcia jego demontażu.

Prowokacje 11 listopada miały umożliwić rozbicie PiS, co było zarówno w interesie Tuska, jak i orientacji prorosyjskiej, szykującej się do jego wymiany na nowszy model. Nieudacznictwo Bartłomieja Sienkiewicza, który płakał, że PiS nie chciał grać według jego scenariusza, spowodowało, iż konieczne stały się nowe prowokacje przygotowane przez specjalistów.

PiS trzeba zepchnąć na margines, a najlepiej uderzyć w partię, niszcząc zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza. Dlatego do kolejnej prowokacji ma zostać użyty rządowy zespół Macieja Laska i propagujące go media. Celem są m.in. eksperci zespołu Macierewicza oraz przygotowane przez nich analizy.

– Mieliśmy już przedstawione przez Macieja Laska zdjęcia rządowego tupolewa, które miały być zrobione tuż po katastrofie i obalić ustalenia ekspertów zespołu parlamentarnego. W rzeczywistości okazało się, że zostały wykonane dużo później i nic nowego nie wniosły do sprawy. To działanie Laska wprowadziło jednak...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: