30 października 2013

W czasie niedzielnego meczu mojego Lecha Poznań z Legią Warszawa dwaj piłkarze Legii Kosecki i Broź postanowili z całej siły zderzyć się głowami. W wyniku czego Broź pojechał do szpitala, a Kosecki biegał dalej z zaklejonym guzem na głowie. Analogicznie wygląda sytuacja w partii rządzącej po zeszłotygodniowej bratobójczej bitwie o władzę w regionach. Znokautowanego Schetynę odwieźli na sygnale do szpitala, a Tusk biega dalej, ale z potężną śliwą. Ponoć niemałe poruszenie w PSL wywołała informacja, że milicjant Zbigniew Owsiak, ojciec „Jurasa”, według dokumentów IPN „w dużej mierze przyczynił się do rozbicia PSL w gminie Mierzeszyn”. To będziemy mogli jeszcze kwestować na Wielką Orkiestrę, czy nie? – dopytywali się lokalni działacze. Dopiero Janusz Piechociński wytłumaczył im, że teraz będą musieli zbierać na Owsiaka nawet ze zdwojonym zaangażowaniem. Bo to dzięki takim ofiarnym milicjantom jak Owsiak-senior zniszczony został PSL zły oraz reakcyjny. I mógł powstać
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze