W pułapce niskiego wzrostu gospodarczego

Albo minister finansów boi się zmierzyć z problemem nieprawidłowości wokół VAT, albo z jego strony istnieje jakieś ciche przyzwolenie na nie. Według danych szefa Instytutu Studiów Podatkowych, w roku 2012 budżet powinien ściągnąć z VAT ok. 140 mld zł. Udało się tylko 120 mld. To jest olbrzymia różnica

Co dla przeciętnego obywatela oznacza kształt przyszłorocznego budżetu przyjęty przez rząd?
Polakom nie przynosi on nic dobrego. Oznacza m.in. obcięcie ostatnich ulg z tytułu zwrotu VAT za materiały budowlane przy wznoszeniu własnego domu. Niewaloryzowanie progów podatku dochodowego – i to od kilku lat – oznacza, że coraz więcej osób przechodzi do drugiej grupy podatkowej, płacącej nie 18, lecz 32 proc. Następuje też likwidacja reszty ulg – dla tzw. aut z kratką i odliczeń paliwowych, a także wzrost akcyzy na alkohol i papierosy oraz wprowadzenie akcyzy na gaz – także dla gospodarstw domowych. Wszystko to dla naszych obywateli oznacza wzrost obciążeń podatkowych. W dodatku niczego dobrego nie można się spodziewać w sferze zatrudnienia. Ten budżet zatem nie rozwiązuje żadnych polskich problemów. Ludzie żyli nadzieją, że skoro Tusk w Krynicy odtrąbił koniec kryzysu, to może ich życie się poprawi. Jednak budżet w proponowanym kształcie nie daje na to żadnych szans. Mimo że wciąż korzystamy z wielkich funduszy unijnych.

Tegoroczny budżet, ze względu na jego nierealistyczne założenia, musiał być nowelizowany. Na ile realistyczny jest budżet tegoroczny?
Jeśli w tym roku uda się zrealizować wzrost PKB o 1,5 proc., to być może osiągnięcie 2,5 proc. wzrostu w 2014 r. (jak zakłada projekt przyszłorocznego budżetu) okaże się prawdopodobne. Jednak tym, co najbardziej niepokoi w budżetach tego- i przyszłorocznym, jest załamanie wpływów podatkowych. W tym roku widać to szczególnie dobitnie. W przyszłym sytuacja prawdopodobnie się powtórzy.

A bardziej konkretnie?
...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: