Faszystowska Polska czyli wszyscy będziemy dziadkami z Wehrmachtu

Upadający Donald Tusk postanowił ratować się, przypisując wygrywającej w sondażach opozycji powiązania z neonazistami. – Ja nie przytulam tych ogolonych na łyso młodzieńców, dla których swastyka jest fajnym symbolem – stwierdził. Po tym, jak straszenie Polaków PiS przestało być skuteczne, postanowił postraszyć nim Europę. Kulminacją wydarzeń ma być 11 listopada, gdy „polski faszyzm” zobaczyć ma świat.
 
Zdaniem komentatorów, Tusk nie powstrzyma własnego upadku, jednak takimi wypowiedziami jak te ostatnie może zaszkodzić Polsce w Europie.
 
Słowa premiera skrajnie szkodliwe dla Polski
 
– Słowa premiera są skrajnie szkodliwe dla Polski. Tusk brzydko się bawi, de facto grając wizerunkiem naszego kraju dla wewnętrznych rozgrywek – komentuje Ryszard Czarnecki, eurodeputowany PiS. Jego zdaniem, o ile w Polsce propaganda Tuska przestaje działać, o tyle w Europie znajdzie zawsze jakichś zwolenników. – Szczególnie wśród państw, z którymi mamy sprzeczne interesy, oraz wśród głosicieli lewackich ideologii – dodaje.
 
Zdaniem politologów sprawa ta może zaszkodzić partii Jarosława Kaczyńskiego szczególnie po ewentualnym przejęciu władzy. – PiS trudniej bronić się przed podobnymi zarzutami niż Orbanowi, bo partia ta nie działa w silnej Europejskiej Partii Ludowej, tak jak węgierski Fidesz – uważa dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Stwierdza on, że szansą PiS jest z pewnością akcentowanie powiązań ze związkami zawodowymi, które faszystowskie reżimy zawsze zwalczają.
 
– Prawo i Sprawiedliwość musi podjąć działania wyprzedzające, pokazujące nasz program w Europie – uważa Krzysztof Szczerski, eurodeputowany PiS. – Muszą powstać strony internetowe na temat programu PiS w wielu językach. Ważne są też spotkania bilateralne. Robert Schuman, jeden z ojców założycieli Unii Europejskiej, był autorem książki „Dla Europy”. UE odeszła od tych założeń. Ale gdy się tę książkę czyta, to...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: