Młoda Solidarność chce nowego Sierpnia ’80

Młodzi na umowach śmieciowych i ci zwalniani, bo są po 50-tce, mówią jednym głosem: chodzi nie tylko o kasę. „Dość lekceważenia społeczeństwa” – to hasło jest ich reakcją na butę władzy, która uznała, że może ich olewać, bo i tak zrobi im wodę z mózgu przy użyciu TVN i trików PR. Są patriotami i nie chcą być zmuszani do emigracji. Do Warszawy przyjadą w 3 tys. autokarów, by rozpocząć największy społeczny protest po 1989 r.
 
Dominik Kolorz, szef Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności, właśnie zarezerwował 300 autokarów dla pracowników z samego Górnego Śląska. Znaczna część z nich to młodzi górnicy. Opowiada, że w ostatnich latach w związku wiele się zmieniło. – Widać, że dzisiejsi 19–20-latkowie są inni od tych trochę starszych, trzydziestoparoletnich. Dla bardzo wielu ważny jest patriotyzm. Przestali myśleć tak, jak każe TVN – mówi. Od starszych różni ich coś jeszcze: – Tamci częściej są indywidualistami, wśród tych młodych jest większa chęć walki o dobro wspólne. Mają świadomość, że nie wszyscy wyjadą pracować na Zachód – opowiada.
 
Dla młodych umowy śmieciowe, dla kolesi kokosy
 
Maria Ochman, szefowa Solidarności Służby Zdrowia, podkreśla, że młodzi pracujący w szpitalach i przychodniach są w fatalnej sytuacji. Większość nie może nawet wstąpić do związku, bo zatrudnieni są na podstawie umów cywilnoprawnych. Wielu nie ma prawa do urlopów, a jeśli chcą wziąć wolne, muszą znaleźć zastępców i im zapłacić. Są wkurzeni, bo tuż obok widzą tych, którzy nieuczciwie bogacą się ich kosztem.
 
– Sześć lat rządów Tuska to czas totalnego odhumanizowania służby zdrowia – mówi Ochman. – Lekarze nie składają już nawet przysięgi Hipokratesa. Szpitale przestały być miejscem pracy, a stały się narzędziem do zarabiania kokosów przez firmy zewnętrzne. W szpitalu działa często kilkadziesiąt podmiotów gospodarczych, z których każdy chce wyciągnąć jak najwięcej korzyści – opowiada. Właśnie wybiera się na spotkanie z...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: