28 sierpnia 2013

Tygodnik „Polityka” postanowił zająć się posłem PiS Stanisławem Piętą i orzekł: „Ten poseł to PiS w pigułce, bez znieczulenia, dla ludzi o mocnych nerwach”. Niestety, „Polityka” jest zbyt optymistyczna z tym „PiS-em w pigułce”. Owszem, Staszek Pięta reprezentuje z pewnością mentalność pisowskiego ludu, czyli zjawiska, którego „Polityka” i liderzy jej środowiska – ci, o których Jacek Kaczmarski pisał, że w stanie wojennym pióro zamienili na pałkę – boi się najbardziej. Ale szczebel poselski PiS (radnych też to dotyczy) niestety wygląda znacznie gorzej. Zbyt wielu tam jeszcze koniunkturalistów i karierowiczów w stylu ochoczo przymilającego się wspomnianemu organowi postkomunistów Przemysława
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: