Wołanie o pamięć

Przy opowieści o kilkusetletniej historii osadnictwa polskiego na Wołyniu i dramatycznych dźwiękach „Oratorium wołyńskiego”, autorstwa światowej sławy kompozytora Krzesimira Dębskiego, ok. 8 tys. widzów oglądało rekonstrukcję historyczną zbrodniczego napadu UPA na polską wioskę.

Dziękuję tym, którzy przybyli pomimo fali krytyki, jakiej nas poddano. (…) Mamy odwagę powiedzieć, że to była tragedia obu narodów – polskiego i ukraińskiego; że była to tragedia także narodów ormiańskiego, czeskiego i żydowskiego, które zamieszkiwały Wołyń – powiedział Mirosław Majkowski, inicjator i główny realizator tego wydarzenia, prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznych. W rekonstrukcji zagłady polskiej wioski wzięło udział 200 aktorów statystów.

Prezydent Stalowej Woli Andrzej Szlęzak oraz burmistrz Radymna najhojniej wsparli realizację rekonstrukcji. Szlęzak dziękował przybyłym kilku tysiącom widzów „za odwagę bycia Polakami (…). Chciałbym wspomnieć o Ukraińcach, którzy zostali zamordowani przez swoich rodaków, bo mieli odwagę uprzedzać swoich polskich sąsiadów. (…) Bardzo bym chciał, żebyśmy patrzyli na naszych sąsiadów z Ukrainy nie jak na morderców z UPA, ale właśnie byśmy pamiętali tych Ukraińców, którzy mieli odwagę bronić swoich polskich sąsiadów. My zdecydowaliśmy, że w  Stalowej Woli postawimy tym Ukraińcom pomnik”.

Członek Komitetu Organizacyjnego, historyk i były poseł dr Andrzej Zapałowski zarzucił władzom Rzeczypospolitej, że „przez wiele lat oszukiwały Kresowian (…). W tym roku ogólnopolski komitet obchodów 70. rocznicy postanowił nie ulegać już złudzeniom.

Postanowiliśmy, że zrobimy własne uroczystości, społeczne (…). Dzisiejsza uroczystość jest pomnikiem – nie materialnym, lecz duchowym. Pomnikiem przeżycia. Dzisiaj żyjemy w dziwnej Polsce: kilka kilometrów stąd, w Hruszowicach, stoi od 20 lat nielegalny pomnik ku czci kureni UPA. Jednocześnie kilkanaście kilometrów stąd, w Wiązownicy, 120 osób...
[pozostało do przeczytania 45% tekstu]
Dostęp do artykułów: