Mordobicie w partii miłości

Znany z pierwszych stron gazet poseł PO z frakcji Schetyny, opowiadając o Tusku, precyzuje, iż ma na myśli „tego gnoja”. Tusk jest „gnojem”, bo poseł dostał „cynk”, że urząd skarbowy interesuje się firmami, w których niegdyś sprawował funkcje kierownicze. Sprawdzają nawet, czy dokumenty w pewnym postępowaniu upadłościowym składane były na czas, czyli „na chama” szukają na niego „haka”.

Cytowana wyżej próbka języka wewnątrzpartyjnych sporów w PO oddaje trafnie ich temperaturę. Wojna ta przestała być skrywana i zdaniem politologów może doprowadzić do upadku tej partii, podobnie jak było z SLD w wyniku wojny Aleksandra Kwaśniewskiego z Leszkiem Millerem w czasach afery Rywina. – Gdy walczą ze sobą dwie obce sobie struktury, zadają sobie często niewielkie straty. Ale gdy wojnę na śmierć i życie wypowiadają sobie ludzie, którzy jeszcze rok czy kilka lat temu prowadzili wspólne, ciemne interesy, to jakby wiązali sobie sznur na szyję – komentuje Jakub Świderski, politolog z Uniwersytetu Gdańskiego.

Schetyna na haku

Jak mówią nasi rozmówcy w PO, przedstawiciele frakcji Grzegorza Schetyny są przekonani, że przed letnimi wyborami w tej partii, czyli w najbliższych tygodniach, ludzie Tuska przy użyciu państwowych służb wyciągną na nich haki.

Ma być to zemsta za mocne uderzenia w Tuska, którzy jego ludzie przypisują Schetynie – m.in. aferę zegarkową ministra Sławomira Nowaka czy awanturę z koncertem Madonny, obciążającą Joannę Muchę.

Jak opowiada nasz informator, po posiedzeniu zarządu tej partii, na którym Tusk przeforsował przeprowadzenie latem partyjnych wyborów, szef klubu PO Rafał Grupiński, związany ze Schetyną, wydzwaniał do niektórych przedstawicieli jej lokalnych struktur. – Nap...ł na Tuska – opowiada nasz informator. – Kpił z niego i mówił, że niedługo zarządzi, iż ma mieć kadencję dożywotnią.

Według naszych rozmówców ludzie Schetyny obawiają się, że Bartłomiej Sienkiewicz został...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: