Morze bez plaży. Morze Południowochińskie

Dodano: 05/10/2022 - Nr 40 z 5 października 2022

Podróże [Filipiny]

Na linii stycznej – wyznaczonej z jednej strony przez błękit nieba, z drugiej przez pożółkłą i wyschniętą roślinność kserotermiczną – powoli wyłania się niebieska plama. Im jesteśmy bliżej celu, tym plama staje się większa. To Morze Południowochińskie.

W małej filipińskiej miejscowości Paoay, słynnej przede wszystkim z charakterystycznego kamiennego kościoła św. Augustyna, trycykliści nie przywykli do takich pytań. Przybywający tutaj turyści pytają raczej, jak dojechać na okoliczny dworzec autobusowy lub do jakiejś dobrej restauracji, a nie nad morze. W tej części Filipin po prostu nad nie się nie chodzi.

– Co? – Oczy młodzieńca, którego właśnie zatrzymaliśmy na opustoszałym, skąpanym w południowym słońcu placu, robią się coraz większe. – No, normalnie. Chcielibyśmy zabrać się nad morze. Wykąpać się, zobaczyć, jak wygląda filipińska plaża. Zawieziesz nas? – próbuję tłumaczyć naszą prośbę. – Ale… tam przecież się nie jeździ… – tłumaczy chłopak, jakby

     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

czerniecki.net

W tym numerze